Nie wiem czy dobrze ale chyba tyczy sie to fotoradarow wiec umieszczam ciekawa historie kolesia. Milej lektury
Wygrałem z fotoradarem 10 lutego 2006
> Nie taki diabeł straszny, jak go malują. 31 października 2005 r. wygrałem w
> sądzie grodzkim sprawę o fotoradar. Moim pragnieniem jest podzielić się
> doświadczeniami z innymi użytkownikami "czterech kółek".
> Sprawę wygrałem łatwo i bezproblemowo. Chciałbym udzielić kilku porad
> za-równo policji, jak i kierowcom, co zrobić, by sprawy o fotoradar kończyły
> się szyb-ko i przyjemnie dla obydwu stron.Jeżeli kierowca przyzna się
> do winy,to znaczy do przekroczenia dozwolonej
> prędkości w konkretnym miejscu i czasie oraz rozpozna na zdjęciu swój
> samochód, sprawa kończy się szybko, mandatem.
> Kończy się szybko, lecz nieprzyjemnie dla kierowcy.
> Jednakże wcale tak być nie musi. Nie łamiąc prawa oraz wcale nie posługując
> się kłamstwem cała sprawa o fotoradar może zakończyć się szybko i przyjemnie
> dla obydwu stron. Podaję algorytm postępowania w omawianej sytuacji.
> Pierwsze, co powinien zrobić kierowca, to na samym początku zadać pytanie, w
> jakim charakterze jest przesłuchiwany.
> Jeżeli policjant odpowie, że w charakterze podejrzanego, wtedy należy
> skorzystać z zagwarantowanego nam konstytucją prawa do odmowy zeznań. Trzeba
> po prostu oświadczyć, że korzysta się z przysługującego prawa i odmawia się
> składania zeznań. Nikt się na nas za to nie obrazi, ani nie będzie na nas
> krzyczał, gdyż jest to nasze prawo, z którego w danej sytuacji chcemy
> właśnie skorzystać.
> Sprawa kończy się szybko i przyjemnie dla obydwu stron, ponieważ policja nie
> musi wypisywać więcej papierków, gdyż musi zakończyć sprawę z powodu
> nie ustalenia sprawcy wykroczenia, natomiast dla kierowcy również kończy się
> szybko i przyjemnie, gdyż wraca do domu zdrowy, cały i z pełnym portfelem i
> z nie powiększonym kontem punktowym.
> Gdy trafimy na nieuprzejmego policjanta, może skierować sprawę do sądu
> grodzkiego. Jednak nie ma się co przejmować, gdyż ona "wygra się sama", bez
> naszej pomocy, ponieważ tam również skorzystamy z naszego prawa do odmowy zeznań.
> Drugi wariant tej samej sytuacji to taki, że policja może nas przesłuchiwać
> w charakterze świadka. Wtedy już prawo odmowy zeznań nie przysługuje nam.
> Świadek musi zeznawać i musi mówić całą prawdę i tylko prawdę. W moim
> przypadku stawiany mi zarzut przekroczenia dozwolonej prędkości dotyczył
> okresu dla mojej pamięci odległego w czasie.
> Pytano mnie, co robiłem około 2 miesiące temu, o konkretnej godzinie.
> Aby zeznać całą prawdę i tylko prawdę i być w zgodzie z własnym sumieniem
> zeznałem, że kompletnie nie pamiętam, co wtedy robiłem i nawet nie wiem,czy
> mój samochód w ogóle był używany. Wtedy bardzo miła pani policjantka
> pokazała mi zdjęcie samochodu tej samej marki, co mój i z takimi samymi
> numerami rejestracyjnymi, jak mój samochód z pytaniem, czy na tym zdjęciu
> jest mój samochód. Odpowiedziałem, zresztą zgodnie z prawdą, iż nie wiem,
> czy jest to mój samochód, gdyż samochód tej samej marki może posiadać wiele
> osób, a tablice rejestracyjne są elementem łatwo wymienialnym i można
> je bez trudu podrobić i zamontować do innego samochodu. W ten sposób np. złośliwy
> sąsiad mógłby specjalnie najeżdżać na fotoradar, aby wpędzić nas w kłopoty.Miałbym pewność,
> czy samochód na zdjęciu jest moim samochodem, gdyby
> pozwolono sprawdzić mi w nim moje rzeczy osobiste lub numery nadwozia i
> podwozia, i porównać je z tymi z dowodu rejestracyjnego, tak jak robi się
> to na przeglądach okresowych.
> Wtedy pani policjantka powiedziała mi, że istnieje przepis, który nakłada
> na mnie obowiązek wskazania kierowcy w danym czasie.
> Jest to przepis bardzo dziwny, gdyż po pierwsze, zmusza on moje szare
> komórki do rzeczy niemożliwej, to znaczy do pamiętania czegoś, czego nie
> pamiętam, a przecież żadnej ewidencji czy książki pojazdu prowadzić nie mam
> obowiązku. Po drugie, zmusza mnie do zeznawania nieprawdy, gdyż pani
> policjantka chce wymusić ze mnie jakieś nazwiska, których nie znam, a
> przecież prawda jest taka, że ja kompletnie nic nie pamiętam, a mam
> przecież obowiązek mówić całą prawdę i tylko prawdę.
> Gdyby policjant był nieprzyjemny i próbował nas straszyć, możemy powiedzieć
> mu, że zaraz pójdziemy do prokuratury złożyć doniesienie, że zmuszał nas do
> zeznawania nieprawdy.
> Jednakże mam nadzieję, że w Państwa przypadku sprawa zakończy się na tym,
> szybko i przyjemnie.
> Gdy policjant będzie złośliwy może skierować sprawę do sądu grodzkiego,
> oskarżając nas o niewskazanie kierowcy. Ale tam też sprawę wygramy, gdyż
> nie wiadomo, czy samochód na zdjęciu jest naszym samochodem i czy tego dnia
> nasz samochód w ogóle miał kierowcę, gdyż nie wiadomo, czy w ogóle tego dnia
> nasz samochód jeździł.
> Nie taki diabeł straszny, jak go malują. Nie bójmy się korzystać z
> przysługujacych nam praw i zeznajmy tylko prawdę i całą prawdę.
> Szerokiej drogi!
>
>
>
>